Kiedy prowadziłem pierwszą sprawę zagraniczną, miałem do czynienia z firmą z południa Europy – silną i dużą. Był rok 2002, a mój klient od ponad czterech miesięcy bezskutecznie dopraszał się o zapłatę za wykonane usługi. Po drugiej stronie – o zgrozo – nikt nie mówił po angielsku ani niemiecku. Wszelkie wcześniejsze kontakty prowadzone były przez tłumacza przysięgłego języka greckiego. Sytuacja wyglądała mało rokująco. A jednak znalazła się osoba mówiąca po francusku – i po tygodniu windykacja zakończyła się sukcesem. Klient odzyskał ponad 11 tysięcy euro, a sprawa okazała się początkiem nowej drogi, która trwa do dziś.
Wcześniej prowadziłem sprawy wyłącznie w Polsce – różne kwoty, różni dłużnicy, różna moralność płatnicza. Pierwsza skuteczna sprawa zagraniczna rozbudziła ciekawość. Wkrótce pojawiły się kolejne – głównie wobec dłużników niemieckich i francuskich. Uderzająca była różnica w mentalności i podejściu do spraw.
W Polsce jeszcze na początku XXI wieku windykator kojarzony był często z agresją i półświatkiem. Nieliczne firmy z branży z trudem przebijały się przez to uprzedzenie, starając się pokazać profesjonalny, biznesowy wizerunek. Pamiętam, jak jeden z klientów w 2001 roku napisał, że nie rozumie, dlaczego firma windykacyjna korzysta z adresu e-mail na serwerze Onet.pl – jego zdaniem, podmiot zaufania publicznego powinien mieć własną domenę.
Wejście w świat międzynarodowej wymiany handlowej nadało działalności nowy wymiar. Pojawiały się coraz większe kwoty i bardziej złożone sprawy. Z niecierpliwością czekaliśmy na 1 maja 2004 roku – wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. Potem wszystko nabrało tempa. Przybywało klientów mających problemy z dochodzeniem należności w różnych krajach Europy.
Dokładnie 20 lat temu, 5 października 2005, zarejestrowaliśmy domenę eurowindykacja.pl. Tak narodziła się marka EuroWindykacja – streszczenie tego, co robiliśmy już wtedy intensywnie i skutecznie: windykację należności w obrocie międzynarodowym. Naszym celem było wspieranie polskich firm eksportujących towary i usługi do innych krajów Europy. Chcieliśmy, by EuroWindykacja stała się rozpoznawalną marką pomagającą odzyskiwać należności w Europie.
Przez te lata rozwinęliśmy model biznesowy, zdobywając licznych partnerów i możliwość obsługi spraw w ponad 100 krajach. Wśród tysięcy postępowań wiele wymagało coraz większej specjalizacji.
Dziś, po ponad 20 latach działalności w ramach spółki EW COLLECTIONS, wykorzystujemy zdobyte doświadczenie w windykacji zagranicznej. Dwadzieścia lat temu było w Polsce zaledwie kilka firm działających w tym segmencie, dziś jest ich znacznie więcej. Cieszy mnie, że nasz partnerski model obsługi zyskał uznanie i naśladowców, wyznaczając w pewnym sensie kierunek rozwoju branży.
Dwudziestolecie EuroWindykacji przypada na czas wojny u granic, gwałtownego rozwoju AI, ultraszybkiego dostępu do danych, wdrażania procedur AML i narzędzi business intelligence. To też czas wzrostu wielu polskich firm, ale i kryzysu w branży TSL, gdzie polskie przedsiębiorstwa mają dziś 20% udziału w rynku europejskim.
Jestem dumny, że udało się zrealizować idee, które przyświecały mi 20 lat temu, gdy tworzyłem EuroWindykację. Nadal wspieramy polski eksport i polskie firmy w odzyskiwaniu należności od zagranicznych kontrahentów. Nasze cele się nie zmieniły. Pracujemy dla małych i dużych – producentów, przewoźników, banków, filmowców, teatrów i medyków.
Jesteśmy z marką EuroWindykacja od 20 lat – i dopiero się rozkręcamy.
Dziękuję wszystkim klientom i partnerom za zaufanie przez te lata.
A jeśli Twoja firma eksportuje towary lub usługi i potrzebuje wsparcia w odzyskiwaniu należności – zapraszam do kontaktu.
Marek Rybarczyk
CEO